Rynek

Czy stracimy pozycję lidera w produkcji jabłek?

Polska produkuje w Europie około 35% dostępnych na rynku jabłek. Jesteśmy największym producentem tych owoców na starym kontynencie i trzecim na świecie. Wkrótce potentatami mogą stać się Rosja, Ukraina i Kazachstan, które do niedawna były znaczącymi importerami jabłek.

Fot. archiwum

Niewątpliwie osiągnęliśmy to dzięki wszelkiego rodzaju dofinansowaniom z Unii Europejskiej na modernizację i nowe technologie,  które nasz kraj wykorzystał rekordowo.  Trudno w tej chwili przewidzieć, czy  w najbliższej dekadzie uda nam się utrzymać pozycję niekwestionowanego dziś lidera. Natomiast jedno wiemy na pewno – konkurencja nie śpi i coraz bardziej czujemy jej oddech na plecach. Kraje, które dotychczas były ogromnymi importerami naszych owoców, obecnie na masową skalę dokonują nowoczesnych nasadzeń, bardzo często wykorzystując do tego nasz materiał szkółkarski, maszyny, czy nasz know-how. Rosja, Ukraina, Kazachstan w minionych latach byli kluczowymi odbiorcami jabłek, ale wiele wskazuje na to, że niebawem będą samowystarczalni, a nawet zaczną eksportować.

Przykładem, który dla nas jest najboleśniejszy to Rosja. Dotychczas importer w danym sezonie ponad miliona ton jabłek z Polski, dziś coraz większy ich producent. Jak wskazują dane Stowarzyszenia Sadowników w Rosji zbiory jabłek w sezonie 2018/2019 wyniosły niemal milion ton. Warto nadmienić, że jeszcze pięć lat temu ta produkcja nie przekraczała 500 tys. ton, a 50 % było przeznaczane do przetwórstwa.  Jednak dzięki dofinansowaniom rządowym w Rosji w ostatnich latach powstają bardzo nowoczesne sady, dzięki którym roczny przyrost jabłek wynosi ok. 150 tys. ton. Każdego roku w Rosji zakładanych jest od 10 – 15 tys. hektarów intensywnych sadów. Głównie uprawiane odmiany to Red Delicious, Goldstar, Granny Smith i Golden Delicious. Stowarzyszenie Rosyjskich Sadowników uważa, że w takim tempie do 2024 roku produkcja wyniesie ok. 1,3 mln ton jabłek – czyli więcej niż importowała z Polski. Wniosek jest prosty – rynek rosyjski to dla nas już przeszłość.

Będące wynikiem naszej błędnej polityki zagranicznej rosyjskie embargo ma dwa negatywne skutki. Po pierwsze nie możemy bezpośrednio sprzedawać owoców na ten bardzo atrakcyjny i tradycyjny dla nas rynek - przez co tracimy rocznie miliony. Po drugie w wyniku wysokich tamtejszych cen na owoce rozwija się w ogromnym tempie własna produkcja. Ma to miejsce w samej Rosji, jak tez wielu innych krajach zakazem handlu nieobjętych.  Oba fakty są dla nas zgubne – podkreśla Mirosław Maliszewski, Prezes Związku Sadowników RP.


Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Zobacz także

Zobacz wszystkie

POZOSTAŁE TYTUŁY WYDAWNICTWA

Hortpress Sp. z o. o. | Realizacja Azure