Reklama

Partner serwisu


Prawo

Jak dobrze się umówić

Czy zapisana w ustawach konieczność podpisywania umów między producentami a odbiorcami zbliża nas do rozwiązań zachodnich? – zapytaliśmy Andrzeja Falińskiego, niezależnego eksperta

– I tak i nie. Moim zdaniem jeśli jest to obowiązek i jedyny sposób wiązania się dostawcy z odbiorcą, powoduje to gaszenie rynku. Z drugiej strony jeśli ma być to droga do długoterminowych umów kierunkowych o współpracy, jest to jakiś ruch w stronę uporządkowania, szczególnie relacji słabszych partnerów z mocniejszymi.

Z jakich wzorców powinniśmy czerpać?

– Mamy już taki na własnym podwórku. Bardzo ciekawe wzorce kontraktacyjne między handlem, logistyką i produkcją istnieją w branży mięsnej. Umowy ustawiają parametry ilościowe, jakościowe, kryteria uelastyczniające ceny, żeby nie było awantur o gwałtowne podnoszenie czy zaniżanie cen lub trzymanie się sztywnej ceny, gdy jest to niekorzystne dla jednej strony. Umowy zawierane są przynajmniej na dłużej niż rok.

A na Zachodzie?

Ciekawym rozwiązaniem są francuskie filières, swoisty łańcuch działań, dostaw. W systemie tym są rolnicy, są ci, którzy wstępnie przygotowują produkt do sprzedaży, są logistycy, którzy to dostarczają (najczęściej logistykę organizuje odbiorca). Handel dostaje produkt po stosunkowo niskiej cenie, a ten który z nim współpracuje ma zagwarantowaną umowę długoterminową i elastyczne reagowanie na zmiany średnich cen w rynku. Z kolei rząd francuski czy też władze departamentu mają coś w rodzaju funduszu gwarancyjnego (z wykorzystaniem funduszy unijnych), który gwarantuje opłacalność wszystkim uczestnikom tego przedsięwzięcia. We Francji rolnicy dzielą się na tych, którzy są w tym systemie i tych poza. Nawiasem mówiąc właśnie ci poza systemem pod Paryżem wylewają mleko lub palą opony.

Cala rozmowa w kwietniowym numerze „Sadu Nowoczesnego”

Tekst i zdjęcie: Jolanta Szaciłło

Tagi:

Reklama

Reklama

Sad Nowoczesny 4/2017

Kwitnienie i zapylanie